ControlBee pozwala kontrolować ule przez smartfona

Polski startup ControlBee rusza na ratunek pszczołom dzięki innowacyjnemu systemowi monitoringu GPS i kontroli pasiek przez smartfona.

ControlBee - monitoring GPS pasieki

Pestycydy, pasożyty, zanieczyszczenia, złodzieje i zwykli wandale – na pożyteczne owady codziennie czyha wiele zagrożeń. Dwaj Polacy postanowili sprawić, że pszczele życie dzięki technologii stanie się łatwiejsze. Tak powstało ControlBee.

Dwa lata temu Kamil Goliszewski z sukcesem rozwijał startup z branży video w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. Tymczasem w Elblągu Adam Świątkowski pracował nad prototypem urządzenia, które zabezpieczy ule przed nasilającymi się kradzieżami. W końcu połączyli siły i wspólnie tworzą zintegrowany system ochrony polskich pszczół. Nawet tak tradycyjne rzemiosło jak pszczelarstwo może zyskać na wykorzystaniu zdobyczy techniki – przekonuje Kamil, który doświadczenia z mekki nowych technologii przeniósł na polskie podwórko.

Obaj mamy doświadczenie w projektowaniu i wdrażaniu nowych rozwiązań. Jednak po głowie chodził nam projekt z misją – tłumaczy 29-letni startupowiec. Jak dodaje, wiele mówi się obecnie o masowym wymieraniu pszczół, powszechnym problemem są też kradzieże cennych uli i owadów. Ostatnio media obiegła bulwersująca sprawa podpalenia pasieki na Dolnym Śląsku. – Wiemy, jak w prosty sposób chronić dorobek pszczelarzy i mamy nadzieję, że ControlBee będzie małą cegiełką w walce o przetrwanie pszczół – podkreśla.


Czujnik ControlBee

Wraz z Adamem Świątkowskim opracowali nowatorski czujnik GPS oraz aplikację mobilną do ochrony pasiek. ControlBee to niewielkich rozmiarów urządzenie elektroniczne, które wyczuje, że ktoś “majstruje” przy ulu, zaalarmuje właściciela i pokaże aktualną pozycję skradzionego ula. W odróżnieniu od tanich i zwyczajnych lokalizatorów GPS, czujnik ControlBee emituje sygnał radiowy tylko wtedy, kiedy jest to konieczne, jest więc bezpieczny dla owadów. Już wcześniej innowacyjny pomysł został doceniony na świecie – jesienią 2015 roku prototyp  zdobył złoty medal na prestiżowych targach APIMONDIA w Korei Południowej. Teraz ControlBee trafił do regularnej produkcji.

Czujnik GPS to dopiero początek – polscy startupowcy pracują nad zintegrowanym systemem, który pozwoli m.in. monitorować płodność królowej roju i wykrywać groźne choroby, dziesiątkujące populację pszczół. Zamierzają wykorzystać do tego m.in. sztuczną inteligencję.

Jak działa ControlBee?

Jak działa ControlBee?

  • potrzebujesz czujniki ControlBee GPS,
  • urządzenia aktywujesz w 3 prostych krokach i montujesz w ulu; po założeniu konta w aplikacji ControlBee będziesz mógł monitorować swój ul z dowolnego miejsca na świecie przez internet,
  • ControlBee wykrywa drgania i wibracje a w przypadku wykrycia sabotażu aktywuje lokalizator GPS, aplikacja zapamiętuje i wyświetla trasę przemieszczania ula.
Czujnik ControlBee zamontowany w ulu

Czujnik ControlBee zamontowany w ulu

Twórcy ControlBee idą nawet o krok dalej, gdyż chcą zapewnić owadom opiekę od A do Z. Poza wsparciem technologicznym planują również zająć się tak ważnymi dla pszczelarzy kwestiami, jak ubezpieczenia pasiek. Liczą, że uda im się zainteresować firmy ubezpieczeniowe, które chętniej obejmą ochroną ule zabezpieczone przed kradzieżą i chorobami.

Badania pokazują, że z roku na rok światowa populacja pszczół drastycznie spada. Mamy świadomość, że walczymy nie tylko o te pożyteczne owady – bez nich ziemia błyskawicznie zamieni się w pustynię, a to uderzy przecież w każdego z nas. W pewnym sensie chcemy zostać supermenami świata pszczół – żartuje Kamil Goliszewski.

Więcej na stronie projektu: controlbee.pl

źródło: informacja prasowa

Obserwuj

Łukasz Majchrzyk

redaktor mobiRANK.pl
Od 2005 roku zajmuje się komunikacją internetową i e-marketingiem, pasjonat urządzeń mobilnych i nowych technologii. Dołącz do moich kręgów na Google+ .
Obserwuj