Obawy Gen Z dotyczą niszczenia kreatywności i zmian klimatu – czy plusy tej technologii wciąż przeważają nad minusami?

Wielkie korporacje technologiczne od lat próbują nas przekonać, że generatywna sztuczna inteligencja to najlepsze, co spotkało ludzkość od czasów wynalezienia internetu. Microsoft, Google, Adobe czy Shutterstock prześcigają się w upychaniu algorytmów do każdego programu i aplikacji, z której korzystamy. Okazuje się jednak, że ta agresywna kampania przynosi odwrotny skutek. W mediach coraz głośniej mówi się o masowym odwrocie od narzędzi typu ChatGPT, a grupą, która czuje największy opór i wręcz niesmak wobec AI, jest Pokolenie Z (osoby urodzone w latach 1997–2012).
Dlaczego generacja, która wychowała się ze smartfonem w ręku i teoretycznie powinna kochać technologiczne nowinki, stała się głównym motorem napędowym krucjaty przeciwko sztucznej inteligencji? Oto 5 najważniejszych powodów.
1. Demolka na rynku pracy (i pułapka rekrutacyjna)
Dla Pokolenia Z, które dopiero wchodzi na rynek pracy lub buduje swoje pierwsze ścieżki kariery, AI nie jest „pomocnym asystentem” – jest bezpośrednim zagrożeniem.
- Zastępowanie pracowników: Firmy masowo tną etaty na stanowiskach juniorskich, zastępując je tańszymi algorytmami. Z najnowszego sondażu Gallupa wynika, że aż 72% pracowników w USA uważa, iż obecne czasy są fatalnym momentem na znalezienie stabilnej, „dobrej pracy”.
- Skanery CV: Nawet jeśli młody człowiek próbuje aplikować na wolne stanowisko, na wejściu odbija się od ściany. Korporacje masowo delegują proces rekrutacji algorytmom AI, które odrzucają tysiące CV na podstawie zimnych słów kluczowych, całkowicie odhumanizowując proces zatrudnienia.
Sytuację idealnie obrazuje historia inżynier Sharon Freystaetter, opisana przez The Verge. Rzuciła ona prestiżową pracę w branży chmurowej z powodów etycznych, nie chcąc przykładać ręki do rozwoju megacentrów danych zasilających AI. Młodzi ludzie czują, że znaleźli się w pułapce: rynek wymaga od nich znajomości narzędzi AI, których oni sami głęboko nie znoszą.
2. Grabież sztuki i bunt graczy
Branża kreatywna ucierpiała jako pierwsza, a Pokolenie Z – wyjątkowo czułe na punkcie praw autorskich, autentyczności i pracy ludzkich rąk – stanęło w obronie artystów. Modele generatywne potrafią wypluć gotowy obraz w kilka sekund, ale robią to na bazie milionów dzieł żywych malarzy i grafików, bez ich zgody i bez wypłaty tantiem.
Światowy opór widać najlepiej w popkulturze i społecznościach graczy:
- Bojkoty gier: Wystarczy cień podejrzenia, że studio użyło grafik AI, by w sieci wybuchł pożar. Twórcy wyczekiwanej gry Clair Obscur: Expedition 33 musieli gęsto tłumaczyć się z kontrowersji, gdy okazało się, że użyli generatywnych obrazów jako tymczasowych makiet na etapie produkcji. Z potężną krytyką spotkali się też autorzy marketingu Call of Duty: Black Ops 7 za grafiki niepokojąco przypominające styl legendarnego, japońskiego studia Ghibli.
- Walka o „prawdziwość”: Nawet platformy takie jak Spotify zostały zmuszone do wprowadzenia specjalnych oznaczeń, które pomagają słuchaczom odróżnić żywych, ludzkich muzyków od generowanych masowo utworów AI.
3. „Wypalenie mózgu” i kryzys edukacji
Pokolenie Z widzi również, jak destrukcyjny wpływ ma bezkrytyczne poleganie na technologii w szkołach i na uniwersytetach. Badania opublikowane przez naukowców z Uniwersytetu Cornella przyniosły zatrważające wnioski.
Analiza badań EEG (aktywności mózgu) wykazała, że u studentów, którzy używali modeli językowych (LLM) do pisania swoich prac, aktywność mózgowa drastycznie spadała w porównaniu do osób korzystających z tradycyjnych wyszukiwarek czy własnej kreatywności. Co gorsza, studenci używający AI… nie potrafili później samodzielnie zacytować ani obronić własnych tekstów.
Eksperci z Harvard Business Review wprost nazwali to zjawisko „wypaleniem mózgu przez AI” (AI brain burnout) – technologia zamiast pomagać, przeciąża nas i zwalnia z procesów krytycznego myślenia. Wizja przyszłości rodem z filmu Idiokracja staje się realnym zagrożeniem. Nic dziwnego, że choć według danych Collegeboard.org wykorzystanie narzędzi GenAI wśród uczniów szkół średnich wzrosło w 2025 roku z 79% do 84% w zaledwie jeden semestr, to blisko 40% okręgów szkolnych zdecydowało się na radykalny krok i całkowicie zakazało używania AI przez młodzież.
4. Ekologiczna katastrofa ukryta w chmurze
Młodzi ludzie to pokolenie najbardziej zaangażowane w walkę ze zmianami klimatycznymi (według Pew Research aż 32% z nich osobiście podejmuje działania proekologiczne). Tymczasem korporacje milczą o gigantycznym koszcie środowiskowym, jaki generuje sztuczna inteligencja.
Liczby nie kłamią. Jedno proste zapytanie do Google Gemini to:
- 0,24 Wh zużytej energii,
- 0,26 ml odparowanej wody (potrzebnej do chłodzenia serwerów),
- 0,03 g wyemitowanego do atmosfery dwutlenku węgla.
Pomnóżmy to przez miliardy zapytań dziennie na całym świecie. Brytyjski The Guardian przytoczył badania pokazujące, że globalna emisja CO2 wygenerowana przez boom na sztuczną inteligencję osiągnęła poziom zanieczyszczeń gigantycznych metropolii, takich jak Nowy Jork. Co więcej, gigantyczne centra danych tak potężnie obciążają lokalne sieci, że mieszkańcy sąsiadujących z nimi terenów muszą mierzyć się z przerwami w dostawie prądu, podwyżkami rachunków oraz nieustannym, niskotonowym, dudniącym hałasem wentylatorów chłodzących serwery.
5. Agresywny marketing i wciskanie technologii na siłę
Ostatnim, ale niezwykle irytującym powodem jest wszechobecność AI – wpychanie jej w miejsca, gdzie nikt jej nie potrzebuje i nie chce. Sztuczna inteligencja wkracza na uczelnie w sposób bezczelny. Arizona State University (ASU) wdrożył platformę AI, która bez wiedzy i zgody profesorów pocięła ich autorskie wykłady na krótkie, zautomatyzowane fragmenty, co wywołało wściekłość kadry naukowej.
Młodzi ludzie reagują na ten technologiczny nacisk otwartym buntem. Gdy były szef Google, Eric Schmidt, podczas przemówienia do absolwentów Uniwersytetu Arizony wezwał ich, by „zaadaptowali się do technologii”, został przez studentów natychmiast i głośno wygwizdany. Opór społeczny wobec radykalnych zmian przybiera czasem skrajne formy – szef OpenAI, Sam Altman, stał się w ostatnich latach celem kilku niebezpiecznych ataków, w tym z użyciem koktajli Mołotowa, co pokazuje, jak potężne i skrajne emocje budzi ta technologiczna rewolucja.
Podsumowanie
Postawa Pokolenia Z to fascynujący dowód na to, że rozwój technologii bez refleksji etycznej zawsze spotka się z oporem. Młodzi ludzie słusznie zauważyli, że obecna fala AI nie powstała po to, by zdjąć z naszych barków nudne, powtarzalne obowiązki (jak sprzątanie czy zmywanie), ale by odebrać nam to, co najpiękniejsze: tworzenie sztuki, pisanie, projektowanie i myślenie. Bunt tej generacji może być kluczowym hamulcem bezpieczeństwa, którego ten rozpędzony pociąg korporacyjnych zysków bardzo potrzebuje.
➔ Obserwuj nas w Google News, aby być na bieżąco!
źródło: BGR