Pamiętasz czasy internetu na impulsy? Ile wynosił Twój rekordowy rachunek telefoniczny, przez który rodzice dali Ci szlaban na komputer?

Współczesne nastolatki, wychowane w erze światłowodów i wszechobecnego 5G, prawdopodobnie uznałyby to za scenariusz filmu science-fiction z lat 80. Ale dla starszych internautów ten ciąg cyfr to absolutna świętość. Dokładnie pod koniec maja 1996 roku – równe 30 lat temu – Telekomunikacja Polska (dzisiejszy Orange) uruchomiła numer 0 20 21 22. To właśnie ten moment sprowadził globalną sieć pod polskie strzechy i rozpoczął w naszym kraju cyfrową rewolucję.
Kosmiczna symfonia na start, czyli jak działał TPNET
Zanim internet stał się czymś tak oczywistym jak prąd w gniazdku, wejście do sieci było prawdziwym domowym ceremoniałem. Pomysł inżynierów z TP był genialny w swojej prostocie: zamiast ciągnąć nowe kable i podpisywać skomplikowane umowy, postanowiono wykorzystać istniejące, miedziane linie telefoniczne.
Wystarczyło posiadać komputer, dokupić zewnętrzny lub wewnętrzny modem, wpiąć go do gniazdka telefonicznego i wybrać w systemie numer 0 20 21 22 (usługa działała pod nazwą TPNET).
Wtedy z głośnika modemu dobiegała legendarna, trwająca kilkadziesiąt sekund „symfonia” pisków, szumów i metalicznych trzasków. Był to moment, w którym Twój domowy sprzęt „negocjował” parametry połączenia z centralą. Gdy nastawała upragniona cisza – oznaczało to, że jesteś online.
„Rozłącz ten internet, bo czekam na telefon!”
Korzystanie z sieci w drugiej połowie lat 90. wiązało się z ogromnymi wyrzeczeniami i… rodzinnymi awanturami.
- Blokada linii: Kiedy komputer był połączony z siecią, linia telefoniczna była zajęta. Nikt nie mógł się do Was dodzwonić, a Wy nie mogliście wykonać żadnego połączenia stacjonarnego.
- Zabójcze koszty: Za połączenie płaciło się tak jak za zwykłą rozmowę. Centrala bezlitośnie naliczała tzw. impulsy. W miastach z siecią metropolitalną było to 16 groszy za 3 minuty. W pozostałych miejscach – zabójcze 64 grosze za minutę w dzień i 30 groszy w nocy. Rachunki za telefon potrafiły zrujnować niejeden domowy budżet.
Przepustowość? Maksymalnie 28 kb/s (tak, kilobitów, nie megabitów!). Dla porównania: dzisiejsze podstawowe łącza światłowodowe są ponad 35 000 razy szybsze. Ściągnięcie jednej piosenki w formacie MP3 potrafiło zająć pół godziny, a zdjęcia na raczkujących stronach www ładowały się linia po linii, od góry do dołu.
Co robiliśmy w sieci w 1996 roku?
Mimo żółwiego tempa, sieć fascynowała. W 1996 roku Polacy masowo zakładali swoje pierwsze skrzynki e-mail. Królował tekstowy czat IRC (gdzie narodził się polski slang internetowy), serwery FTP do wymiany plików oraz system Archie do przeszukiwania baz danych.
Wtedy też raczkował globalny Amazon (sprzedający wówczas wyłącznie książki), a Telekomunikacja Polska uruchomiła swoją pierwszą witrynę www.tpsa.pl (jeśli wpiszecie ten adres dzisiaj, system automatycznie przekieruje Was na stronę Orange).

Ofiary własnego sukcesu
Zainteresowanie usługą przerosło najśmielsze oczekiwania twórców. Gdy sieć startowała, ruch obsługiwało zaledwie 800 modemów analogowych po stronie TP. Pod koniec 1998 roku było ich już 6 tysięcy, a rok później – 18 tysięcy.
Mimo ciągłej rozbudowy, infrastruktura pękała w szwach. Internauci okupowali sieć od 19:00 do 2:00 nad ranem. W godzinach szczytu (między 22:00 a północą) linie były tak przeciążone, że zaledwie kilka procent prób wdzwonienia kończyło się sukcesem. Usłyszenie sygnału zajętości w słuchawce modemu było wtedy chlebem powszednim.
Legenda, która wciąż żyje
Inżynierowie, którzy 30 lat temu budowali TPNET, wspominają tamte czasy krótko: „Trochę na wariackich papierach, ale z ogromnym rozmachem”. Całe wyjście Polski na globalny internet miało na starcie przepustowość… 64 kb/s. Dopiero pod koniec roku udało się osiągnąć zawrotne 2 Mb/s (czyli tyle, ile łączyło główne routery w 14 największych miastach w kraju).
➔ PRZECZYTAJ TAKŻE: 30 lat Opery: Interaktywna podróż przez historię internetu w „Web Rewind”
Co najciekawsze, numer 0 20 21 22 nigdy nie został całkowicie uśmiercony. Przedstawiciele Orange przyznają, że wciąż istnieje kilku klientów w Polsce, którym zdarza się raz na jakiś czas fizycznie wdzwonić pod ten numer – prawdopodobnie w celach testowych lub z czystej, technologicznej nostalgii.
➔ Obserwuj nas w Google News, aby być na bieżąco!
źródło: Orange Polska