Zeroth Robotics wprowadza na rynek model W1 – robota będącego osobistym towarzyszem i przybliżającym pixarowską wizję do naszych domów.

Zaprezentowany podczas targów CES 2026 robot Zeroth W1 nie jest oficjalnie licencjonowany przez Disneya (ta wersja pozostaje na razie dostępna wyłącznie w Chinach), ale wyraźnie wypełnia lukę w świecie inteligentnych domów. To nie kolejny głośnik z asystentem głosowym stojący w kącie, lecz mobilny robot, który porusza się po domu lub podwórku, fizycznie wchodzi w interakcję z otoczeniem i daje namiastkę życia w przyszłości.
➔ CZYTAJ TEŻ: Robot musicBOT mógłby umilić słuchanie muzyki, nie tylko najmłodszym
Założona w 2024 roku firma Zeroth Robotics skupia się na tworzeniu „praktycznych, emocjonalnie świadomych robotów” do codziennego użytku. W1 jest częścią szerszego ekosystemu obejmującego m.in. M1 — 15-calowego humanoidalnego towarzysza domowego (od 2899 dolarów), licencjonowanego WALL-E do zastosowań edukacyjnych i handlowych, czworonożnego robota A1 dla deweloperów oraz Jupitera — pełnowymiarowego humanoida do pracy w realnym świecie.
Strategia firmy jest czytelna: różnorodne zastosowania oparte na wspólnym zapleczu technologicznym
Robot Zeroth W1 kosztuje 5599 dolarów (~20 tys. zł) i został zaprojektowany jako autonomiczny, jeżdżący asystent do domów oraz niewielkich przestrzeni komercyjnych. Ma 57,5 cm wysokości, waży 20 kg i porusza się na kołach z podwójnym bieżnikiem inspirowanych stylistyką WALL-E. Dzięki temu radzi sobie nie tylko na panelach czy kafelkach, ale także na trawie, chodniku i żwirze — co wciąż stanowi wyzwanie dla większości robotów domowych.
Za orientację w terenie odpowiada zestaw czujników obejmujący LiDAR, kamery RGB oraz systemy unikania przeszkód. Robot może przewozić do 50 kg ładunku, podążać za użytkownikiem z pokoju do pokoju, transportować przedmioty i wykonywać zdjęcia za pomocą 13-megapikselowego aparatu. Jego maksymalna prędkość to 1,8 km/h — celowo ograniczona, by zapewnić bezpieczeństwo w otoczeniu dzieci, zwierząt i domowych sprzętów.

Trzeba jednak uczciwie przyznać: na starcie lista funkcji W1 nie imponuje. Transport przedmiotów, tryb „podążaj za mną”, rola hosta gier i aparat fotograficzny to raczej solidna podstawa niż przełom. Klucz tkwi jednak w tym, co Zeroth buduje „Technology DNA” — wspólną platformę sprzętowo-programową, która ma być regularnie rozwijana i wzbogacana o nowe zachowania oraz możliwości. W praktyce oznacza to, że W1 nie jest jednorazowym gadżetem, lecz ma być ewoluującą platformą.
O atrakcyjności robota decyduje nie tylko jego sympatyczna, wyraźnie inspirowana WALL-E estetyka. Zeroth trafnie rozpoznaje coś, co wielu producentów robotów konsumenckich ignoruje: znaczenie więzi emocjonalnej. Użytkownicy nie chcą wyłącznie funkcjonalnych maszyn — chcą towarzyszy, z którymi można się utożsamić i porozmawiać. Stąd projekt, który bardziej przypomina bohatera animacji niż bezosobowe urządzenie.
Przedsprzedaż W1 ma ruszyć w pierwszym kwartale 2026 roku, a pełna dostępność przewidziana jest jeszcze na ten rok. To, czy robot stanie się domowym niezbędnikiem, czy jedynie drogą ciekawostką, zależeć będzie głównie od tempa rozwoju oprogramowania. Jedno jednak trudno podważyć: wizja robotów, które są przyjazne, przystępne i „ludzkie” w odbiorze, ma w sobie coś autentycznie ekscytującego.

W1 może nie ocali planety jak jego filmowy pierwowzór, ale jeśli zdejmie z naszych barków codzienne drobiazgi — choćby noszenie zakupów — to i tak będzie to bardzo dobry początek.
➔ Obserwuj nas w Google News, aby być na bieżąco!
źródło: Zeroth Robotics | Yanko Design